Autentyczność 

Dla tych, którzy wolą czytać niż oglądać /a są jeszcze tacy :)/ zamieszczam treść wystąpienia poniżej :)

 

Ponieważ znaczenie słów jest w naszych głowach i sercach, a nie tylko w słowniku, postanowiłam podeprzeć się jedną z definicji autentyczności. Karl Rogers mówi, że to bycie autorem swojego życia. Ja dodaję do tego swoje własne określenie - dobrego życia, bo od tego czy żyjemy zw zgodzie ze sobą, czy jesteśmy autentyczni tak naprawdę zależy jakość naszego życia.

Autentyczność jak się okazuje jest fundamentem tego właśnie dobrego życia. Żeby być autentycznym potrzeba nam trochę odwagi, o której za chwilę będzie mówiła Angelika. 

Jeśli bardzo dobrze znam samego siebie, to łatwiej mi być autentycznym. 

Jeżeli jestem transparentna, ale nie przezroczysta, to jestem autentyczna.

Jeżeli myślę i działam bez uprzedzeń, jeżeli nie zakładam czegoś z góry, to łatwiej mi być autentyczną.

Jeżeli żyję zgodnie z zasadami i wartościami, które deklaruję i które wyznaję to jestem autentyczna. 

Australijska pielęgniarka - Bronnie Ware, nie wiem czy znacie to nazwisko, ale to jest kobieta która opiekowała się w hospicjum umierającymi osobami. I każdej z tych osób zadawała jedno pytanie. Pewnie więcej, ale to jedno kluczowe: czego najbardziej żałujesz w życiu? Prawie każdy odpowiadał to samo: że najbardziej żałowali tego, że nie odważyli się żyć w zgodzie z samymi sobą.

Bo autentyczność, to życie w zgodzie ze sobą. To codzienne balansowanie pomiędzy tym czego chcę ja, a czego chcą inni. Co jet dla mnie ważne i co jest ważne dla innych ludzi. Tak naprawdę jest to codzienne odpowiadanie sobie na pytanie gdzie jest moje miejsce, czego ja chcę, co jest dla mnie ważne? I układanie siebie samego w stosunku do tego czego chcą inni. Czego wymaga organizacja, czego wymaga mój szef, gdzie ja się mieszczę w wartościach wyznawanych przez innych ludzi?

Autentyczność najłatwiej… Najłatwiej jest ludziom, którzy doznają jakiejś strasznej tragedii i traumy w życiu. Oni najszybciej się orientują, że warto żyć autentycznie. Czy potrzeba doświadczyć czegoś złego i strasznego aby być autentycznym? Na szczęście nie. Chociaż można ;)

Myślę, że warto zacząć od tego, żeby prowadzić autentyczne rozmowy, prawdziwe, z najbliższymi ludźmi, w najbliższym otoczeniu. Jeśli prowadzisz głębokie, autentyczne rozmowy, to trenujesz się codzienne w tej autentyczności. Bo to nie jest jakaś cecha charakteru. Absolutnie nie. To jest kompetencja, którą codziennie można ćwiczyć. Codziennie, codziennie, codziennie.

Jeśli ktoś mówi, że nie ma odwagi być autentycznym, może warto, żeby tą autentyczną osobą bywał…
z odrobiną odwagi...